Matcha w mojej kuchni pojawiła się późno, bo właściwie w zeszłym roku. Wcześniejsze próby były bardzo nieudane i po prostu nie lubiłam matchy. Aż tu nagle mi się odmieniło: napiłam się matchy, która mi posmakowała, na początku nieśmiało, ale po kilku razach stałam się fanką ;) I tak w mojej kuchni zaistniała matcha, najpierw do picia, a teraz zaczęłam eksperymentować. Efektem takich eksperymentów jest tiramisu, gdzie zamiast kawy biszkopty moczyłam własnie w matchy.
- dwie łyżeczki matchy plus do dekoracji,
- 250 g podłużnych biszkoptów savoiadi,
- 2 jajka,
- 50 g erytrolu,
- 500 g serka mascarpone,
- cukier z wanilią,
- owoce do dekoracji.
Białka ubijamy na pianę, nie przerywając ubijania dodajemy erytrol, a następnie żółtka. Gdy masa będzie puszysta dodajemy po łyżce sera mascarpone, a na koniec cukier w wanilią. Można też zamiast cukru z wanilią dać serek mascarpone waniliowy (są w sprzedaży).
Biszkopty zanurzamy w matchy i układamy w naczyniu. Na warstwę biszkoptów układamy przygotowany krem, potem kolejną warstwę biszkoptów i znów krem.
Z tych proporcji wyszły mi dwa naczynia o wymiarach 15 x 20 cm jedną porcję ozdobiłam malinami i posypałam matchą, na drugą porcję wkroiłam banany i maliny (muszę się przyznać, że trochę mało kremu zostało mi na to drugie naczynie, więc banany zakrywały dziury ;)
Smacznego!









